,,Angkorowe” szaleństwo…

image
Po paru konkretnych podjazdach doczłapaliśmy sie do granicy tajsko-kambodzanskiej, która składała sie z drewnianego szlabanu, budki i paru krzeseł 🙂 Przygotowani psychicznie do niełatwej walki z kambodżańskimi urzędasami milo sie zaskoczyliśmy. Nie dość, ze cala papierkowa robota zajęła ok.30 min to dodatkowo obeszło sie bez  łapówek i krzywych spojrzeń o których naczytaliśmy sie w książkach i na forach. Tak wiec chwila moment i znaleźliśmy sie w Kambodży co uczciliśmy zimnym Coco Nutem:-)

DSC02194.JPGDSC02200.JPG

pierwszym naszym celem byl jeden Cudów Świata Angkor do którego zmierza większość turystów. Nas  niestety to miejsce niemile zaskoczyło… Słynna świątynia Angkor Wat pięknie prezentuje sie tylko na zdjęciach z folderów turystycznych, w rzeczywistości wszystko wygląda zupełnie inaczej…głowy kompleks świątynny w połowie przysłonięty jest rusztowaniami konserwatorskimi i zielona folia zakrywająca szczelnie część świątyni Dzikie tłumy turystów, 50 osobowe głośne wycieczki  z flagami i megafonami!! do tego pamiątkowi naganiacze usiłujący natrętnie sprzedać kapelusik czy zrobić zdjęcie do którego można wypożyczyć sobie kambodżańskiego dzieciaczka…. i na około słychać ,,one dolar  mister, one dolar” z ust żebrzących dzieci.

 

DSC02226.JPG Postanowiliśmy zobaczyć słynny wschód słońca nad Angkor Wat, który uwidoczniony jest na kazydm obrazie, pamiątce i widokówce z Kambodży. Nie wiedząc jeszcze co nas czeka ruszyliśmy kolo godziny 5 rowerami… Pielgrzymka turystów zmierzająca na teren Watu przeszła nasze najśmielsze oczekiwania!! przeważali oczywiście Chińczycy/Japończycy z cyfrówkami na  szyjach.

DSC02295.JPG

DSC02283.JPG

Wschód nie zachwycał, wiec pojechaliśmy przed wszystkimi turystami na zwiedzanie kolejnych obiektów. mieliśmy głupie szczęście bo przypadkowo zaczęliśmy ,,mala pętlę” od końca co oznaczało, ze w większości miejsc bylismmy sami:-) no cóż….szczerze mowiac po raz kolejny wspólnie stwierdziliśmy, ze ruiny  to nie jest nasze ulubiony miejsca i preferujemy naturę gdzie najlepiej nie ma ludzi.  Bilet jedniowy to koszt 20$/os… my wszystkie najważniejsze obiekty obskoczyliśmy w 4godziny…

image

image

image

DSC02342.JPGDSC02356.JPGDSC02398.JPGDSC02403.JPG

namiotnaszdom1

CZEŚĆ!
Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży.
W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *