Carretera Austral- bajeczna droga przez chilijską Patagonię

dsc00712

Znana głównie rowerzystom. Piękne miejsce, ale nie rozpieszcza. Jadąc przed sezonem, na początku wiosny, nie ma liczyć na łaskę matki natury. Duża, a wręcz ogromna ilość opadów deszczu w tym miejscu to jak słońce na pustyni-chleb powszedni.  Jadac rowerem odczuwa sie każdą kroplę spadającej wody intensywnej. Człowiek musi być nie tylko odporny fizycznie, ale i psychicznie…

W większości trasy nie ma asfaltu, a powierzchnia pokryta jest żwirem i kamieniami.  Co ranek trzeba założyć na zziębnięte ciało wilgotne ubrania które w takim klimacie  nie maja szans na wyschnięcie. Mokry namiot z czasem zaczyna przypominać norę-brudny i smierdzacy stęchlizną. A dźwięk spadających kropli i świadomość kolejnego dnia jazdy w ich objęciach nie działa optymistycznie. Ale gdy wyjrzy słońce słońce,  a niebo przybierze barwy błękitu…w takim momencie człowiek tak naprawdę docenia magię i siłę tego żywiołu. Na twarzy pojawia sie nieznikający uśmiech,  a gdy dookoła wylonią sie te widoki, z których slynie ta kraina, ciało aż krzyczy ze szczęścia!!

dsc00787

Właśnie-Carretera Austral to niesamowita droga biegnąca pomiędzy fiordami, zielonymi dolinami, górami z ośnieżonymi szczytami i niezliczoną ilością strumyków,  wodospadow i rzek, które aż sie proszą,  żeby rozbić nad nimi obozowisko na noc.

Brak wiekszych metropolii, brak marketow i hałasu samochodów sprawiają, ze to miejsce jest wręcz rajem dla osób szukajacych spokoju, przyrody i momentami smaku adrenaliny. Ale wszystko co piekne szybko sie konczy….i Carretera Austral też sie wypala…z dnia na codzień odbiera sie tej pieknej drodze w bestialski sposob nature…dlaczego?? zapraszam do opisu

Opis naszego przejazu przez Carretera Austral

Po parodniowym odpoczynku u Doroty i Miguela w Puerto Montt  http://pewnegorazuwchile.co/  rozleniwieni, ale zarazem naładowani pozytywną energią wsiedlismy na prom i w ciągu nocy znalezlismy sie w miejscowosci Chaitén. Żeby relaksu nie było za mało 30km dalej znajdowała sie miejscowość El Amarillo z wodami termalnymi. Termy skladaja sie z basenu z goracą woda (cena 3,500 peso(ok.18zl)  od osoby od godz 10-18. Niestety…brak pola namiowtowego i  w wiekszosci naszego niezdecydowania zmusił nas do odwrotu, a że zaczął padać coraz mocniej deszcz rozbiliśmy namiot nad rzeczką. I to był początek mokrych dni…przez kolejne padało nieustannie, ale mimo to probowalismy jechać. Po 3 dniach (w tym 1 dniu przesiedzianym w namiocie pod wiatą z drewnem) z trudem dojechalismy do miejscowości Villa Sta Lucia. Nasz każdy zakamarek ciała był mokry….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Znaleźliśmy jakaś opuszczony drewniany domek na polu i postanowiliśmy przeczekac deszcz ile sie tylko da, ponieważ jazda w takim deszczu jest bez sensu, tym bardziej, że umykały przepiękne widoki. Przez wszechobecną mgłę i chmury widzielismy zarysy gor i fiordów mogąc tylko wyobrazić sobie jak tu jest pięknie.
I tak w typowo swojskim klimacie spedzilismy 2 dni susząc ubrania nad ogniskiem, grając w gry i obserwując narodziny małej krówki tuż przed naszym domkiem. bylismy w szoku jak szybko u tak małego zwierzęcia zaczyna  działać instynkt i juz po ok. godzinie zaczynała stawiać  pierwsze kroki i jeść trawę.

dsc00388

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aż pewnego ranka po leniwym wygrzebaniu sie z cieplego śpiwora ukazał sie nam przepiękny widok!!! Błękitne niebo!! wstąpiła w nas niesamowita energia  i czem prędzej ruszyliśmy w trasę. I tak przez kolejne 7 dni aż do miejscowości Coyhaique towarzyszyła nam przepiękna pogoda i jeszcze piękniejsze widoki!

dsc00400

dsc00706

dsc00596

dsc00590

dsc00578

dsc00784

dsc00443

Niestety tak bajeczne i magiczne miejsce może zepsuć tylko człowiek…

Wszyscy straszyli nas, że Carretera Austral ma fatalną nawierzchnię,  bez asfaltu  pelno dziur i kamieni. Ale to nie jest najwiekszy problem…najgorsze jest w tym wlasnie to, ze panstwo robi wszytsko zeby tą droge na sile ulepszyc kładąc  gładziutki asfalt, a co za tym idzie Carretera Austral zamieniona jest w jeden ogromny plac budowy na odcinku !! co chwilę cudowną cisze zaklocaja jeżdżące jeepy z pracownikami, ciężarowki wzniecają tumany kurzu, a znaki drogowe informujące o planach budowy nowej drogi psują widok i kolą w oczy na tle gór. W niektorych miejscach ( za miejscowością Puerto Puyuguapi) zamknięta jest całkowicie droga od godz.  13-17 z powodu wysadzania skał przy pomocy ładunków wybuchowych!! My jak to my po dłuższej dyskusji z pracownikami przejechaliśmy.  Przeraził nas widok koparek karczujących las, maszyn budowlanych spychajacych kamienie do rzeki i hałasu jaki robiła maszyna dążąca dziury w skale. ..smutny widok… Za parę lat to miejsce straci swoj urok, przez gladziutki asfalt pędzić bedzie masa autobusów z turystami, a wszystko zameni sie w jedna wielką turystyczną papkę pelną sztuczności i pieniędzy…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po wdrapaniu sie na przełęcz 500mnpm w miejscowości Piedra el Gato pokazałsie asfalt ciągnący sie aż do Coyhaique.  Fakt-komfort jazdy poprawił sie, ale widoki tak zachwycały,  że zwalały nas co chwilę z siodełek!! Góry,  zielone doliny z pasacymi sie baranami i krowami, rzeki o odcieniach zielonego i błękitnego, niezliczona ilość wodospadów…BAJKA!! a pogoda wręcz przerosła nasze najśmielsze wyobrażenia.  jak na tę porę roku, kiedy ciągle pada deszcz, tym razem słońce tak nas przypiekło, ze w ruch poszedł długo zapomniany od czasów Azjii krem do opalania! !

Raj dla namiotowiczów! !

Carretera Austral to wręcz wysmienite miejsce dla namiotowiczów.  Nie ma co narzekać na brak miejsc na rozbicie obozu, a jak sie ma nosa i przeczucie trafia się na miejscówki tzw. perełki 🙂 zimna rzeka z krystalicznie czysta wodą wprost z gor lub lodowca, drewno na ognisko, bajeczny widok.  Za zadne skarby nie zamienilabym naszego malutkiego domku na jakiś hotel, nawet z SPA i śniadaniem do łóżka.

dsc00568

dsc00548

dsc00465

dsc00476

Oprócz tego w miejscowościach dostępna jest masa campingów, hospendaje i hoteli. Z informacji spotkanych ludzi cena ok 50zl za pokój.

Po dojechaniu do Couhaique 3 dni odpoczęliśmy u José z portalu Warmshowers. Mieliśmy szczęście, ze w tych dniach dostaliśmy schronienie ponieważ lał deszcz, padał śnieg i było bardzo zimno i nieprzyjemnie…

W koncu zadowoleni ruszyliśmy, a pierwszy dzien dal nam ostro po mięśniach, 1400 metrów przewyższeń. Zmeczeni dotarlismy na teren Parku Narodowego Cerro Castillo , gdzie na polu namiotowym rozbiliśmy namiot. Prawie udałoby sie nam wkręcić na tzw. ,, krzywy ryj”, ale akurat pod wieczór przyjechał strażnik parku i musieliśmy zapłacić za pobyt 5.000 (ok 25zl). W nocy temperatura spadła do jak narazie dla nas rekordowej temperatury -5*C. Troche zmarzliśmy, a woda zmieniła stan skupienia na stały. Zeby rano zrobić kawę musieliśmy najpierw ja rozmrozić:-)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

dsc00496

dsc00762

Park Narodowy i góry zachwycały swoja masa i ostrymi kształtami, dodatkowo słonce dodawało i barw. Po długim wjeździe na szczyt, długi zjazd bajeczna serpentyną na równinę az do miasta Puerto Ibañez, gdzie skończyliśmy nasza przygodę z Ruta7 czyli Carretera Austral. Obydwoje jesteśmy zdania, ze te ostatnie parę dnie spędzone na Chilijskiej Patagonii byly dotychczas najpiękniejszymi w całej naszej wyprawie. 

dsc00712

dsc00737

INFO PRAKTYCZNE

-PROPONOWANE TRASY

*Bezpośredni wjazd z Puerto Monttt na drogę nr.7, gdzie zaczyna sie Carretera Austral
*z Puerto Montt promem Naviera Austral  do miejscowości Chaitén. Prom kursuje w poniedziałki,  czwartki i piątki o godzinie 24.00, Cena biletu 16.000peso/os + 6.500peso za rower
*kontynuacja trasy Panamericana na wyspe Chiloe, a następnie z miejscowości Quellon promem do Chaitén.

-planując przejechanie Carretery Austral nalezy przygotować sie na brak większych sklepów. Wiejskie małe sklepiki sprzedają niewiele, a ceny są kosmiczne!! W jedzenie na zapas najlepiej zaopatrzyć sie w Puerto Montt, a na bieżąco kupować tylko świeże pieczywo.

-nie trzeba martwic sie o brak wody na trasie, podrodze jste masa strumyków i wodospadów z których można bezpiecznie czerpać wodę

WAŻNE!!!!

Jazda w deszczu z masą chmur zasłaniających widoki jest bez sensu…, a przejechanie tej trasy innym srodkiem transportu niz rower jest jak lizanie lizaka przez folię!!!

namiotnaszdom1

CZEŚĆ!
Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży.
W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *