Przez Polską osadę do wodospadów Iguazú

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

wreszcie po dlugiej i tranzytowej trasie RUTA14 wjechaliśmy do kolejnego regionu- Misiones. Nagle jak za  użyciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się wszytsko. Roślinność zagęściła się tworząc i a’la dzungle, znany nam wrzask owadow koli w uszy, uśmiech na twarzach ludzi, niekończące się plantacje owocow i  pofaldowana droga. Poczuliśmy się jak w Azjii wspominając ją przy każdym zakręcie.

dsc01714 dsc01715

To tutaj rosną krzaki Yerby Mate, ltora tak namietnie piją mieszkancy Ameryki Poludniowej. Ich zapach pobudza zmysly juz z daleka. Intensywny zapach i zielony kolor wzbudza usmiech na naszych twarzach. Życie wolno się toczy nad Paraną. Tak wolno jak wolno tutejsi mieszkańcy sączą yerbe mate. Upał spowalnia tu życie. Wszystko co żywe chowa się w cieniu. Tylko my walczymy z nieustającymi górkami i potem zalewajacym nam oczy. Wyraz politowania na twarzy miejscowych wystarczy zamiast słów. W cieniu jest 38 stopni wiec na rozgrzanej szosie przekracza 40. Góra, dół, góra, dół i ani metra płaskiego. Jadac w transie i dając z siebie wszytsko podczas zdobywania kolejnego morderczego podjazdu przypominam sobie inne bardzo podobne – plantacje palm olejowych, ktore byly sprawdzianem dla naszych mięśni w Azjii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

dsc01749

Nagle naszym oczom ukazuje sie zbawienny widok ,,Witamy w Wanda!!” -doslownie. Dotarliśmy do polskiej osady, gdzie dzięki pomocy miejscowych Polaków spędzamy parę dni w szkole języka polskiego rozkoszując się spokojem i domem i nie robiąc nic oprócz czytania polskich książek i jedzeniu :-)Niesamowicie milo jest uslyszec i porozmawiac w ojczystym jezyku, zobaczyc Polski barwy narodowe na placu oraz zjeść coś czego smaku prawie się zapomnialo.

dsc01759

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

dsc01760

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do  slynnych wodospadów Iguazú dzieli nas tylko 40km. Nie potrafimy długo siedzieć w jednym miejscu, więc pewnego pieknego i jakże gorącego dnia pakujemy niezbędne rzeczy i ruszyliśmy na podbój wodospadów.
Nie bylibyśmy soba gdybyśmy nie wbili sie tam rowerami 🙂 Nocleg spedziliśmy na parkingu samochodowym, mimo rozłożonej tylko moskitiery duchota i upał był nie do wytrzymania, jedyne o czym marzyliśmy to wskoczyć do zimnej wody i zmyć z siebie ten lepki pot, który pokrywał całe ciało. Ale warto bylo, ponieważ wczesnym rankiem mieliśmy okazję sami, przed otwarciem bramek obserwować spektakl i siłę spadającej wody.

image

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

namiotnaszdom1

CZEŚĆ!
Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży.
W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Brak odpowiedzi.

  1. Luska napisał(a):

    Brzmi super, ja wlasnie marzne w Puerto Natales, ale juz wkrotce odbijamy na polnoc. Czekam z niecierpliwoscia na ten upal;) a dokladnie to gdzie ta Wandzia bo chetnie zajze. Pozdrowienia i szerikiej drogi;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *