Salar de Uyuni pora deszczowa …. zabójcze piękno…

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. ewel napisał(a):

    Bardzo się cieszę , że nic się nie stało , uf ! Pozdrawiam ciepło .

  2. Zajka napisał(a):

    Ja chyba bym umarła ze strachu. Współczuję Wam i cieszę się ,że wyszliście z tego piekła cali.Niech Was Bóg ma w swej opiece przez całą dalszą drogę!

  3. olka napisał(a):

    niesamowite!

  4. Sandra l napisał(a):

    Czytając tego posta aż gęsiej skórki dostałam. Podziwiam Was za odwagę i determinację. Uważajcie na siebie, życzę Wam udanego powrotu do Europy 🙂

  5. boliviainmyeyes napisał(a):

    Szaleni! Ale szczescia mieliscie duzo i widac, ze ktos nad wami czuwal:)

  6. Krzysiek napisał(a):

    Czytając to czułem prawdziwe przerażenie.

    Kochani, chcę czytać jeszcze wiele postów z waszej wyprawy, proszę, sprawdzajcie bardzo dobrze prognozy na początku dnia!

    • namiotnaszdom1 napisał(a):

      Pogoda na tej wysokości jest nieprzewidywalna… chociaż z jednej strony codziennie popołudniu występowały burze, więc mogliśmy się jej spodziewać także tego dnia, ale ta przestrzeń, biel i magia Salar de Uyuni była tym razem silniejsza od zdrowego rozsądku 🙂

  1. 16 listopada 2015

    […] stanąć oko w oko z naszym oprawca,  który 8 miesięcy temu dał nam ostro popalić…. https://namiotnaszdom.wordpress.com/2015/02/09/salar-de-uyuni-zabojcze-piekno/ czyli Salar del Uyuni. ZZ Challapaty  ruszyliśmy w znajoma juz dla nas trasa w kierunku Salinas […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *