I jak tu teraz żyć?! pół roku później WRACAMY KONTYNUOWAĆ PODRÓŻ!!!

Kiedy wsiadaliśmy w samolot powrotny do Polski byliśmy wniebowzięci. czuliśmy się jak para turystów, którzy lecą na długo wyczekiwane i zasłużone wakacje. Wreszcie czyste mieszkanie, wyposażona lodówka i kuchnia pełna sprzętu, prysznic i wc tuż za ścianą, pełna szafa ubrań i RODZINA za która strasznie tęskniliśmy. Cieszymy się, ze wyprawa się już kończy…byliśmy zmęczeni psychicznie wyprawą i sobą… i nie w głowach było nam już podróżowanie, nasyciliśmy się na maxa i czas na jakąś stabilizacje…- w tej chwili te słowa nie chcą mi przejść przez gardło 🙂

dsc03758 dsc03792 dsc03794 dsc03797

 

Pierwszy miesiąc w domu był jak wakacje all inclusive. Dookoła same wygody, zachcianki zapewnione, imprezy i nadrabianie zaległości towarzyskich. Żyć nie umierać. Czas leciał, kilogramy konsekwentnie szły w górę, poszliśmy do pracy…. Ja jako pielęgniarka wylądowałam tym razem na Oddziale Intensywnej Terapii, równie mało optymistyczne miejsce co chemioterapia przed wyjazdem…ale cóż pracować trzeba.

I w tym momencie doszło do nas, że coś MUSIMY…że MUSIMY podporządkować nasz dzień pracy, że MUSIMY wstawać, że MUSIMY znów wszystko robić w biegu.Już po miesiącu zaczęliśmy tęsknić, za niezależnością, ciszą, spokojem, przyrodą i życiem w drodze. Z zniesmaczeniem oglądaliśmy reklamy w TV, patrzaliśmy na te cywilizacyjne problemy ludzi w XXI wieku…a to tabletki na głowę, a to na nogę, a to na prostatę, a to problem bo pryszcz wyskoczył, a to..a tamto…  Coraz częściej wracaliśmy wspomnieniami do Ameryki Południowej, do bezdroży Boliwii, to gór, do muzyki latynoskiej itp. Zaczęło do nas docierać, że czegoś nie dokończyliśmy… Odkryliśmy, ze nie potrafimy żyć codziennością, monotonią… że życie to coś więcej niż tylko praca, obowiązki. Cofaliśmy się do czasów wolności podczas wyprawy, kiedy naszym jedynym obowiązkiem było kręcenie pedałami i życie w podróżny. Codziennie inne miejsce, przygody, dobre i złe chwile z którymi walczyliśmy razem wspierając się nawzajem.  Chcieliśmy zrobić to znowu…. i tak się stało. Parę dni temu kupiliśmy bilety do Boliwii na 15 października 🙂  jeszcze nie mogę uwierzyć, że wracamy. Wiadomo, ma początku będzie ciężko, ale na pewno łatwiej niż za pierwszym razem 🙂

12096523_882346181862483_3603441860318649941_n

Bez tytułu

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Cesarito napisał(a):

    W Europie na wszystko jest lekarstwo. Np. na tęsknotę do Ameryki płd. „South America miss Blocker”, takie tableteczki. 🙂

  2. asd napisał(a):

    A skąd bierzecie kasę? 😉 Powodzenia 🙂

  3. frikiafriki napisał(a):

    Tego się najbardziej boję po powrocie, gdy minie czas euforii i spotkań z wytęsknioną rodziną i przyjaciółmi, czy się jeszcze można odnaleźć, czy bakcyl podróży będzie drążył już zawsze.
    Pozdrawiam!
    Anka

  4. Tusia napisał(a):

    Pamiętam tą chwile ,jak kupiliście bilety i pamiętam co wtedy powiedziałam 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *