Wyspa Margarita-perła Wenezueli

 

12806056_945377048892729_477291802665192772_n.jpg

Kiedyś dawno dawno temu natrafiłam na artykuł w Internecie dotyczący życia w raju. Pewna Polka  opisywała jak przeniosła się na jedną z wenezuelskich wyspa położonych na morzu Karaibskim – Margarita. Za oknem typowa Polska deszczowa wiosna, a ja  oglądałam przepiękne zdjęcia wyspy,  obrazki jak z folderów turystycznych i typowy rajski klimat. To miejsce było wtedy dla mnie nieosiągalne. Do czasu… parę lat później postawiłam stopy na Margaricie 🙂

Początkowo nie braliśmy w ogóle pod uwagę jazdy na północ.  Wenezuela nie jest bezpiecznym krajem,  na każdym kroku ktoś nas ostrzega przed złodziejami.  Chcieliśmy jak najszybciej stąd wyjechać,  ale zaufaliśmy Wenezueli i ludziom na tyle, ze zdecydowaliśmy zapuścić się na północ. Chociaż plany po drodze zmieniały się wielokrotnie w zależności od dnia i humorów, ale pewnego poranka jedząc z śniadanie stwierdziliśmy,  że posmakujemy trochę rajskiego życia na wyspie.  Moja chęć dotarcia nad morze Karaibskie była tak wielka, że jazda rowerem przez tydzień/dwa w ogóle nie wchodziła w grę 🙂 chciałam znaleźć się tam w tej chwili więc na jednej z bramek z kontrolą wojskową z pomocą mundurowych łapiemy stopa..tzn my pijemy kawę, a reszta łapie nam transport zatrzymując odpowiednie ciężarówki i pick-upy.

 

12795393_944326822331085_4603126054013161965_n.jpg

W końcu znalazł się ten odpowiedni,  który podrzuca nas 300km do małej miejscowości Upata 50km od Puerto Ordaz. W dobrych humorach robimy rekonesans po mieście obskakując przy okazji parę hoteli.  I tu niemiło się rozczarowujemy…  obsługa wszystkich hoteli odsyła nas z kwitkiem z powodu… braku wody!!  w Wenezueli panuje straszna susza, od około 1,5roku z nieba nie spadła kropla wody, więc  zbiorniki na dachach w których znajduje się woda deszczowa do kąpieli są puste. poziom naszego nastroju wyraźnie się pogorszył,  a dodatkowo była sjesta i wszytko pozamykane… a my głodni :-/ ostatnim miejscem do spania był ekskluzywny hotel na obrzeżach miasta… w środku bajerancko,  obsługa w garniturach,  bogate samochody na parkingu,  ochrona.  czułam się trochę głupio jak brudną od smaru i spocona weszłam do środka.  Ale automatycznie ochłonęłam jak usłyszałam cenę.  Wenezuela zaskakuje nas na każdym kroku,  ale czegoś takiego się nie spodziewaliśmy.  Cena za pokój metrymonialny w hotelu 3* wynosiła 15zl!!  czyli 7,5zl od osoby za noc!!  podekscytowani zostaliśmy 2dni 🙂  Spotkani ludzie w Wenezueli mówili,  że im bardziej na północ kraju tym ceny spadają,  ale żeby aż tak??!!

Po odpoczynku przydałoby się trochę rozruszać,  dawno nie jeździliśmy rowerami.  Z silnym wiatrem w plecy i większości droga z górki jedziemy 60km.  Po drodze zatrzymujemy się wypić coś zimnego.  w Wenezueli większość ludzi dla ochłody pije piwo które tu jest tańsze od wody 🙂  po 3 małych butelkach piwka które w taki upał wchodzi jak nigdy,  jedziemy dalej,  tak jak inni zmotoryzowani kierowcy którzy wypili 3 x więcej  🙂

12800198_944309242332843_2674920391942463539_n.jpg

P2280121.JPG

Tego tez dnia dojeżdżamy do większego miasta i  rzeki Orinoko. Jej kolor jest niesamowity,  dosłownie jakby ktoś wrzucił błękitno mleczny barwnik.

12809501_944309375666163_1025647052138734406_n.jpg

12814163_944308955666205_3857797411229341218_n.jpg

Parę zdjęć i podjeżdża do nas policjant na motocyklu.  Standardowy zestaw pytań na przywitanie i ostrzeżenie…  lepiej stąd idźcie bo jest tu niebezpiecznie.. dużo złodziei i bandytów.  Jesteśmy przyzwyczajeni,  że na każdym kroku ktoś nas ostrzega przed ludźmi.  Mamy się na baczności,  ale nie potrafimy sobie wyobrazić ze wśród tak kontaktowych,  pomocnych i empatycznych ludzi jakimi są Wenezuelczycy są też źli ludzie…  Zamykamy się więc w hotelu

30km za miastem łapiemy jednego stopa, a później przy obstawie pięciu policjantów którzy zatrzymują dla nas auta,  łapiemy drugiego.  Tego dnia dojeżdżamy nad wybrzeże do Puerto la Cruz 🙂

12799314_944326778997756_3980694330103173040_n.jpg

12802737_944309522332815_938145182764278165_n.jpg

Naszym oczom okazuje się bezkres morza.  Nie jest to może ten wymarzony folderowy widok ale jesteśmy nad morzem Karaibskim!!!  znajdujemy hotel na głównej promenadzie z widokiem na morze za śmiesznie tanią cenę 15zl za pokój i idziemy coś zjeść.

,,NASI” SĄ WSZĘDZIE 🙂 

Jest już ciemno,  życie nocne kwitnie,  bary pootwierane, pełno ludzi.
Polacy?! – z rozmowy wyrywa nas pytanie. ta noc z poznanymi Polakami (spawaczami na statkach, którzy w te noc dobili do portu ,a na drugi dzień wracają samolotem do PL)  trwała długo 🙂 wypiliśmy parę  piw za dużo,  tańców nie było końca, dosłownie roznieśliśmy bar naszymi tańcami!!  powrót do hotelu slalomem,  a rano…. leczenie mega kaca… Pół dnia spędzamy w łóżku,  a świat wiruje nam nieustannie 🙂 no cóż przynajmniej Karaiby przywitaliśmy z pompą 🙂

Doszliśmy do siebie następnego dnia..  czas się ruszać.  Jedziemy wcześnie rano ma terminal promów. bilet na prom móż a kupić tylko za pomocą karty kredytowej.  z pomocą przychodzi mi kobieta która płaci swoją karta za bilety. Chyba nigdy nie przyzwyczaimy się do cen…  bilet na 4godziny rejs na wyspę Margarite na eleganckim promie kosztuje 4,5 zł od osoby!!!

P3050218.JPG

P3020161.JPG

Z każdą minuta nasze podniecenie rośnie,  w głowie mam swój wymarzony obrazek rajskie wyspy który zobaczę już za chwilkę.  im bliżej wyspy tym kolor wody zmienia się na bardziej turkusowa,  a przy samej wyspie na lazurowa.  Dopływamy do portu na wyspie, a żeby dojechać na jedną z ładniejszych plaż El Agua trzeba dojechać ok.  50km z wiatrem w twarz. Boczne drogi nie zachwycają dookoła pustynne klimaty,  pełno śmieci,  syf, kila i mogiła.

P3020167.JPG

P3020162.JPG

Późnym popołudniem docieramy na plażę El Agua….  yyyyy czy to na pewno tutaj? Wąska plaża,  brudny piasek,  hotele straszą z daleka i pustka… gdzie to życie nocne? gdzie inni turyści?  wszystko pozamykane!! Znalezienie jakiegoś noclegu,  mimo że to miejsce najbardziej turystyczne na całej wyspie,  do łatwych nie należy (może dlatego że byliśmy grubo przed sezonem) .  w wielu miejscach próbują nas oszukać.  Jesteśmy strasznie wkurzeni,  zmęczeni,  zniesmaczeni i czemu prędzej chcemy się z tąd wynosić!!! ale w końcu już po ciemku dojeżdżamy do Posada de Pozo. za 6000 boliwarów (30zl) mamy czysty nowoczesny pokój,  kuchnie, basen do dyspozycji i mega swobodę bo jesteśmy jedynymi gośćmi. Mieliśmy zostać jedna noc,  ale przekonujemy się do wyspy i zostajemy na 3noce.
Rano humory wracają  i jedziemy na sąsiednia plaże położona w bajecznej zatoczce. Relax pełna gębą, kąpiel w morzu i wyrównywanie opalenizny… Vhociaż w moim przypadku trochę przesadziłam  zjarając się na raka.

12801275_945377108892723_1706942481437029232_n.jpg

DSC06847.JPG

12806197_944326722331095_416366110852664435_n.jpg

12802895_945377082226059_7413571822055215223_n.jpg

P3040198.JPG

Wieczorem spotykamy się z Polakiem- Wojtkiem z którym zgadaliśmy się w internecie. Początkowo nie wiemy, że Wojtek to ten Wojtek, ale gdy się spotkaliśmy okazało się ze to ten sam Wojtek który rok temu gdy wyjeżdżaliśmy rowerami z Uyuni w Boliwii zagadał do nas na ulicy i teraz spotykamy się ponownie :). Świat jest taki mały 🙂

Spaleni , z pełnymi brzuchami i w dobrych humorach z wiatrem w plecy po okrążeniu do końca wyspy wracamy z powrotem do portu  Punta de Piedras, a stamtąd do Puerto de la Cruz. Tym razem płyniemy mniejsza i niewiele droższa łódka , ale za to szybsza (3godz) obserwując po drodze z 20 delfinów baraszkujących w wodzie i raz po raz wyskakujących na powierzchnię jak w słynnej scenie z filmu Titanic 🙂

Margarita to fajne miejsce na odpoczynek z dala od komercji, turystycznych spendów i hałasu. Każdy znajdzie dla siebie mala rajska plażyczke na której w spokoju odda się relaksowi. Ostrzegali nas przed złodziejami, my czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie, ale wiadomo, tak jak wszędzie trzeba zachować czujność.

 

 P3060225.JPG
P3040211.JPG

namiotnaszdom1

CZEŚĆ!
Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży.
W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. luki napisał(a):

    To teraz blisko do Medelin i drogą lądową do Panamy i Kostaryki XD

  1. 10 lutego 2017

    […] <CZYTAJ DALEJ> […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *