NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA

Dlaczego rower?
Podróżując takimi środkami transportu jak samochód, motocykl czy autobus wiele rzeczy nam umyka. Jesteśmy odizolowani od świata i tego co nas otacza metalową obudową lub kaskiem. Nie czujemy zapachów, powiewu wiatru na twarzy, nie widzimy wyrazu twarzy ludzi. Umyka nam to co kochamy najbardziej czyli obcowanie z przyrodą i ludźmi. Tak samo jeśli chodzi o prędkość. Pędząc kilkadziesiąt kilometrów na godzinę nie jesteśmy w stanie zarejestrować wszystkiego, co za oknem. Obraz migocze nam w oczach z zawrotną prędkością i po paru minutach bierzemy do ręki książkę, żeby odpocząć. Nasz kontakt z rzeczywistością sprowadza się wówczas do postojów na stacjach benzynowych, czy też w przydrożnych barach…

Co innego rower, ten środek transportu daje nam wolność podróżowania i odrobinę wiatru we włosach. W ciągu dnia docieramy szybciej i dalej niż gdybyśmy poruszali się pieszo, ale wciąż podróżujemy na tyle wolno, żeby wszystkimi zmysłami świadomie chłonąć otaczający nas świat. Mamy możliwość zatrzymać w każdym miejscu które wydaje nam się atrakcyjne i zostać tam tyle czasu ile chcemy. Nie czeka autobus, kierowca nas nie pogania, nie blokujemy przejazdu stojąc autem na poboczu. Rower jest dla nas  idealnym środkiem transportu. Oprócz tego wspaniała jest świadomość, że kilometry które przejeżdżamy pokonujemy silą naszych mięśni i naszej silnej woli z kora wielokrotnie musimy walczyć. Wiadomo, niejednokrotnie zdarzają sie chwile, gdy klniemy w niebogłosy , gdy widzimy wysoko w gorach z jaką lekkością podjeżdżają pod górkę samochody, a my przez cały dzień z jęzorem na wierzchu pokonujemy tylko 35km np. w boliwijskich Andach. Albo kiedy my marzniemy i mokniemy w Chilijskiej Patagonii, a w autobusach turyści grzeją się popijając ciepłe napije. Ale kiedy my rozkoszujemy się szumem rzeki leżąc pod namiotem i patrząc na przepiękne góry inni turyści nie maja nawet pojęcia, że takie piękne miejsca istnieją bo mignęły im tylko przed oczami zza szyb autobusowych

Nie boicie się, że was zabiją/okradną??
Przejechaliśmy dotychczas 4 kontynenty i mimo że każdy z nich jest niesamowicie różny pod każdym względem to łączy je jedna rzecz-ludzie, którzy są wszędzie wspaniali i niesamowicie opiekuńczy. Mieliśmy okazje niejednokrotnie przekonać się, że obraz który kreuje się w TV i gazetach to kłamstwo.
Podróż właśnie rowerem pozwala nam się o tym przekonać najlepiej. Juz od początku mieliśmy na celu omijanie dużych miast i turystycznych papek, gdzie faktycznie można było nabawić się problemów. Poza dużymi metropoliami czuliśmy się w każdym kraju bezpiecznie, a naturalnie ludzie nie postrzegali nas jako jeżdżące portfele i bogatych białych Amerykanów. Czy to Azja, czy bogata Australia, czy tez bardzo biedne bezdroża Ameryki Południowej. To nie zabytki, muzea i wykreowane na siłę ,,cuda natury” zdobią Ziemię, a właśnie ludzie są jej ich największym skarbem. Nikt nigdzie nie spojrzał na nas krzywo, nie czuliśmy , że jesteśmy intruzami oraz nikt nigdzie nas nie okradł. Znajomi z Polski wybrali się na 3tygodniowy urlop do Ameryki Południowej. Podczas czkania na dworcu w turystycznej Arcie (Chile) ktoś zapukał w szybę, która była za ich plecami. 5 osób siedzących na ławce odwróciło się automatycznie, a spod ich nóg w ciągu sekundy zniknęło 5 plecaków. Dlatego unikaliśmy takich miejsc jak ognia, no chyba że raz na jakiś czas pozwalaliśmy sobie na cywilizacyjne luksusy w hotelu 🙂

A gdzie śpicie ?
Podczas podróży sypiamy głównie pod namiotem stąd nasza nazwa Namiot nasz dom, a co za tym idzie jesteśmy niezależni. Nie musimy się ,,spinać” żeby dojechać do większych miast gdzie są hostele, ponieważ wozimy nasze M1 ze sobą 🙂 W Azji spaliśmy głównie w świątyniach buddyjskich w których u mnichów zawsze znalazła się jakaś wiatka gdzie mogliśmy rozbić namiot oraz prowizoryczna łazienka w której małą miseczką nabierało się wodę do umycia się. Bardzo przydane były także kościoły katolickie, tereny wojska i policji świetlice szkolne oraz jak w Paragwaju…szpitale w których na kozetkach mogliśmy spędzić wygodnie noc lub Muzułmański cmentarz w Malezji 🙂

 

Wiecej na :

dsc05914

Jaki kraj podoba się wam najbardziej?
To chyba najczęstsze ale i najtrudniejsze pytanie. Nie sposób wskazać jedno miejsce które podobało nam się najbardziej chociaż mamy parę faworytów. W Azji spośród 7 krajów które przejechaliśmy naszym numerem jeden jest Myanmar. Niesamowicie magiczny i zupełnie inny kraj od reszty, które mieliśmy okazje odwiedzić. Kraj przez lata rządzący przez wojsko od niedawna otwiera się na turystykę. Wcześniej dostać do niego można było tylko drogą lotniczą, a my już trafiliśmy na czas kiedy możemy przekroczyć granice droga lądową po uprzednim załatwieniu wizy w ambasadzie w Bangkoku. Mała ilość turystów w dużych miastach i zerowa poza nimi sprawiała, że ludzie byli niesamowicie naturalni w stosunku do nas. Śpiąc standardowo pod namiotem u mnichów w klasztorach mogliśmy żyć razem z mieszkańcami, rano jedząc śniadanie, siedzieć wieczorami przy świeczkach , a ja jako kobieta zawsze miałam robiony przez kobiety typowy Myanmarski makijaż tzw. thanaką. Podczas miesięcznego pobytu zapuściliśmy się w miejsca ,,zakazane” gdzie po drogach jeździły czołgi i wielokrotnie byliśmy eskortowani przez wojsko i policję.

Drugą perełką wśród krajów które objechaliśmy jest bez wątpienia Boliwia. Ten najbiedniejszy z krajów Ameryki Południowej jest jednocześnie najbogatszy pod względem natury. Wysokie wulkany, niekończące się szutrowe serpentyny, ciekawskie stada lam, guanako dookoła, nieziemskie salary, lazurowe laguny z różowymi flamingami, ośnieżone szczyty gór, niesamowicie przyjaźni ludzie z bogatą kulturą i niekończąca się ilość miejsc do spania pod namiotem w naturze. Kraj mimo że trudny do podróżowania rowerem ze względu na stan dróg (na placach możemy policzyć ilość kilometrów z asfaltem) i Andy zaczarował nas pod każdym względem.

Ile dziennie pokonujecie kilometrów?

To pytanie jest równie trudne jak pytanie o najlepszy kraj na naszej trasie. Na ilość pokonanych kilometrów składa się naprawdę wiele czynników takich jak : wiatr, ukształtowanie terenu, stan nawierzchni, nasze samopoczucie i chęci. Gdy jesteśmy w miejscu takim jak południowo-wschodnie cześć USA, gdzie droga jest płaska jak stół i wiatry umiarkowane  ,,na luzie” przejechać dziennie około 100km to nie problem.  Ale nie zawsze jest tak pięknie , zazwyczaj niestety droga prowadzi albo pod górkę, albo wiatr płata figle wiejąc w twarz ( prawie zawsze 🙂 )

Gdy wjechaliśmy w Peruwiańskie i Boliwijskie Andy przejechanie (albo wepchanie) 30-40km dziennie to był sukces. Po szutrowej ścieżce, która stromą serpentyną wspinała się przez parę dni pod górę, przy rozrzedzonym powietrzu na wysokościach przekraczających 3.000-4.000mnpm i ciężkich rowerach na których przecież zapakowany jest cały dom, więcej kilometrów nie dało się wydusić.

Góry górami, ale nic tak nie demoralizuje jak wiatr. Człowiek daje z siebie wszystko, próbuje złapać tempo jazdy, a on jednym podmuchem potrafi zatrzymać człowieka w miejscu. Pamiętam do dziś Argentyńską Patagonię, krainę tak pustą i płaską, gdzie wiatr gra pierwsze skrzypce wiejąc bez przerwy dniami i nocami. Tam w ciągu dwóch dni pobiliśmy dwa życiowe rekordy 🙂 Pierwszego- 170km przejechane w jeden dzień gdy wiatr z naprawdę niezłą prędkością wiał nam w plecy a liczki szalały osiągając prędkość ok. 73km/h. Drugiego dnia droga skręciła i ,,pędziliśmy” około 5km/h … z górki 🙂

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Krzysiek napisał(a):

    Czy wiecie już czy chcecie wrócić po podróży do Polski? Czy może wolicie zostać w jednym z poznanych krajów?

    • namiotnaszdom1 napisał(a):

      po paru latach w podróży nasze upodobania co do kraju w którym chcemy zostać na stałe bardzo się zmieniły. Na początku rajem do życia była dla nas Australia, ale po czasie człowieka zdaje sobie sprawę czego tak naprawdę potrzebuje i jak wyobraża sobie dalsze życie. W naszym sercu od dłuższego czasu jest Peru i opcja przeniesienia się tam na stałe jest coraz bardziej realna! Po zakończeniu podróży po Am.Północnej wracamy tam ponownie obczaić temat!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *