Trudne początki podróży.

Początki są zawsze trudne. To nasza pierwsza tego typu wyprawa i nie powiem, ale od razu rzuciliśmy się na głęboką wodę! Była to w pewnym sensie jakaś strategia. Wyszliśmy z założenia, że wyruszając bezpośrednio z Polski na rowerach jesteśmy blisko domu i w chwili zwątpienia możemy peknąć i wrócić. A z Tajlandii będzie już trochę dalej i trudniej 🙂 W podjeciu decyzjii przekonały nas także ceny biletów do Bangkoku. Tanie linie lotnicze Norwegian latają ze Skandynawii ,a ceny są bardzo atrakcyjne ceny.

PROBLEMATYCZNY WYJAZD

Już od pierwszych dni wyprawy, już w momencie wyruszenia z pod klatki schodowej zaczęły się schody… pierwszy obrót pedałów i moja przerzutka została prawie wciągnęta w zębatki! Zrobiło nam się ciepło, ale usterka jeszcze pod blokiem została szybko naprawiona. Jechało się…hmm dziwnie. Pierwszy raz jechaliśmy na tak obładowanych rowerach z kompletem sakw z przodu i z tyłu. Początkowo trudno było utrzymać równowagę, rower kiwał sie na wszytsie strony, a zjazjdy z krawężników przyprawiały nas o szybsze bicie serc. Jej… przecież to wsyztsko zaraz się rozsypie!  Po dojechaniu na dworzec PKP w Bydgoszczy poczuliśmy małą ulgę. Pierwszy etap podróży za nami 🙂

Czekając niecierpliwie na pociąg do Gdanska zawstanawialiśmy się co tak naprawdę się dzieje. Byliśmy z jednej strony podekscytowani, a z drugiej masakrycznie zestresowani tym całym zamieszaniem. Cały nasz dobytek zamkniety w tych 8 sakwach, dom w postaci namiotu przytwierdzony do bagażnika. O co ty chodzi?! Gdy podjechał nasz pociag zaczęliśmy szybko i nerwowo pakować całe manatki do jednego z przedziałów. Na szczęście miejsa dużo, więc wszytskie torby niezręcznie zostały wrzucone do jednego z przedziałów. Ulżyło nam po raz kolejny. Ale pociąg stoi i stoi. Przez megafony jednym uchem dociera do mnie informacja ,,Pociąg pospieszny do Gdńska ODWOŁANY!!” Okazało się, że po drodze był wypadek i ruch na tej trasie wstrzymany aż do odwołania, najprawdopodobniej przez kolejnych kilka godzin. …

Zrobiło się mało śmiesznie…. o 16 mamy prom z Gdańska do Stockcholmu i nie ma mowy o spóźnieniu się!! I tu z pomocą przyszedł nasz kolega Piotr Wieczorek (Wąski) (www.emaya.pl),  który nie zastanawiając się długo zawiózł nas autem do Gdańska!

POŻEGANIA

Na miejsce dojechali także moi rodzice z Koszalina razem z bratem, dziewczyną i babcią. W ulewie, jadąc na złamanie karku przyjechali dosłownie w ostatniej chwili kiedy byliśmy już na promie. Udało mi się ubłagać ochronę i zejść na chwilę z pokładu promu by uściskać całą zapłakaną rodzinę. Wszytscy beczeliśmy jak dzieci, był to niesamowicie wzruszający moment. Wreszcie prom odbił od brzegu, a my popłynęliśmy…

 

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Brak odpowiedzi.

  1. Skarpetianin napisał(a):

    Jakie były warunki i ile kosztował nocleg w hotelu? Co z lewą stopą? Widziałem, że masz bandaż.
    Czy klimat nie ma negatywnego wpływu na stan ducha, tj. nie powoduje zwiększonej drażliwości/zdenerwowania?

  2. namiotnaszdom1 napisał(a):

    warunki noclegu w hotelu były dobre ale i drogie (nawet po ostrym targowaniu się) ale potrzebowaliśmy tego, bo zmiana strefy czasowej daje nam się we znaki… mam zawiniętą kostkę ponieważ źle wyregulowałam siodełko i naciągnęłam ścięgno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *