Przejście graniczne z Argentyną. Witamy w kraju pampy i yerba mate

dsc00824Plany poczatkowo byly bardzo proste. Jedziemy do Puerto Ibañez, przepływamy promem do Chile Chicko i najblizszym przejsciem granicznym przeskakujemy do Argentyny. Lecz godziny pływania promu troche nam nie przypasowaly, dzisiejszy nam zwiał, a nastepny płynie dopiero dnia nastepnego o godzinie 19.

Żeby nie tracić dnia, przespaliśmy sie pod namiotem nad jeziorkiem i z rana ruszyliśmy do odległego o 18km przejścia granicznego Pallaviein. Droga do granicy okazała sie jednym wielkim piekłem i to nie z powodu palacego słońca, które spaliło nasze twarze na raczka. Powierzchnię trasy pokrywaly kamienie, nachylenia podjazdów uniemożliwiały prowadzenie/pchanie rowerów, ale to nie koniec przyjemności…Najgorsza była tzw. tarka- zabojca piast i bagaznikow rowerowych, powstala przez hamowanie i dzialanie amortyzatorów w pedzacych autach 4×4…jazda po czyms takim jest koszmarem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po 5 godzinach wreszcie ujrzeliśmy budkę przejścia granicznego…uffff. Mielkśmy nadzieję, że wraz z nowym krajem coś sie zmieni, ale zmienił sie jedynie krajobraz. Już parę kilometrow wczesniej góry i różnorodny krajobraz  ustapił tzw. pampie czyli jednej wielkiej łące. Góry po mału zostawały w tyle, podjazdy wypłaszczały się z każdym przejechanym kilometrem,  a przed nami płaska jak stół droga i coraz silniejszy wiatr typowy dla krajobrazu pampy. Do najblizszej miejscowosci mielismy 78km, a widoki wręcz olśniewały. Góry pomieszane z pampą, a pomiędzy nimi blekitne laguny. Przy jednej z lagun dojrzeliśmy jakieś różowe kropki. Po dojechaniu bliżej okazało sie, że to stadko u flamingow!!! Ciekawe, jaki turysta wie, że w tych rejonach mozna zobaczyć te ptaki.

IMG_20141105_005352dsc00778dsc00811

dsc00781dsc00780

INFO PRAKTYCZNE!!

*Przed wyruszeniem do granicy należy wziąść pieczątkę wyjazdowa z komisariatu policjii w Puerto Ibañez. Dla zapominalskich czeka powrot, a ruch na tej trasie jest wrecz zerowy i nie ma co liczyc na stopa:-)

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Brak odpowiedzi.

  1. D&P napisał(a):

    Znamy ten kemping. Spaliśmy tam dwie noce. Mamy nawet kilka zdjęć z tej kuchnio świetlicy. Podobały sie nam te lampy zrobione z drzewa. Teraz rowerami do El Chalten? Czyli macie przed sobą jeszcze 582 km (według tablicy informacyjnej jaką sfociliśmy w Perito Moreno) Wiatr powinien Wam raczej sprzyjać ale gdy skręcicie już w drogę do El Chalten może być mniej wesoło 🙂 Gdy my pedałowaliśmy Rutą 40 była wtedy remontowana więc już może przejedziecie większość po asfalcie.Fajnie macie i powodzenia.

  2. namiotnaszdom1 napisał(a):

    tzn chodzi o ,,darmowy,, camping nad jeziorem w okolicznych krzaczkach:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *