Remont w czasie podróży, czyli rowery w SPA :)

Po przeprawie przez Kolumbijskie góry nasze rowery zaczęły szwankować. Marcinowe oby dwie przerzutki były powyginane,  u mnie pękła linka od przedniej przerzutki i dwie szprychy,  a hamulce dyszały resztką sił już nie wspominając o wszechobecnych luzach i dziwnych dźwiękach.  Nasze rowery potrzebowały generalnego przeglądu i naprawy.  To,  że mamy szczęście dowiadujemy się codziennie,  ale żeby aż do  tego stopnia?!?!


Tego dnia byliśmy mega zmęczeni,  po kolejnej szutrowej przełęczy na którą trzeba było wciągnąć rower dojechaliśmy do pierwszego  asfaltu od wielu wielu dni.  Jadąc pod silny wiatr mieliśmy wszystkiego dosyć.

Odpoczywając na stacji benzynowej w miejscowości Corrales,  Marcin gdzieś zniknął.  Pojechałam za róg,  a tam impreza w pełni 🙂  z 10 kolarzy,  skrzynka obalonego piwa i Marcin z butelka w ręce.  Nowi znajomi nie puścili nas dalej.  Do późna w nocy świętowaliśmy wszystko co możliwe bawiąc się wspaniale.

 

Jeden z nich prowadzi elegancki hotel w centrum miejscowości w którym dostaliśmy  nocleg w iście królewskich warunkach 🙂  Właściciel hotelu – Pedro,  pomógł nam nie tako w tym przypadku.  Na drugi dzień spotkaliśmy się w dużym mieście Duitama, gdzie mieszka,  a nasze rowery powędrowały do jego znajomego mechanika.  Jak się później okazało to nie byle jaki mechanik!! To największy rowerowy fachowiec,  a jego złote ręce pracują w  zespole kolumbijskiego kolarza Nairo Quintana !!  kolarstwem nie interesujemy się za bardzo, ale z ciekawości poczytałam co nieco o nim…. Przed dwoma laty Nairo Quintana swoim występem w Tour de France wstrzelił się w międzynarodową, kolarską czołówkę, a po ubiegłorocznym zwycięstwie Kolumbijczyk należy dziś do najważniejszych faworytów wielkich tourów i jest dumą narodową Kolumbii 🙂

Rowery zostały rozebrane na części pierwsze i dosłownie wszystko sprawdzone i co trzeba wymienione. Po 8 godzinach stwierdził,  że chyba nigdy się tak nie napracował 🙂  Mieliśmy naprawdę masę szczęścia,  że poznaliśmy Pedro i mogliśmy liczyć na jego znajomości!!

 

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Bronek napisał(a):

    W takich warunkach eksploatowane rowery trzeba remontować. Ale i tak producent powinien być bardzo zadowolony z wytrzymałości swoich wyrobów.

    • namiotnaszdom1 napisał(a):

      Pamietam,ten rower dostalam na moje 18-te urodziny ( 10lat temu) . Przed wyjazdem prawie wszystko było wymienione na komponenty że średniej półki cenowej i jakościowej. Mimo wszytsko, przy takim oraniu trzymają się znakomicie , chociaż oczywiście co około 12.000km łańcuch i napęd jest wymieniany z powodu zużycia.

  2. Grzesiu napisał(a):

    Bardzo fajne zdjęcia. Rowery dostały w kość, ale dały radę 🙂

  3. Krzysiek napisał(a):

    Poker czy Viva Colombia, co wam bardziej smakowało? 🙂 Spróbowaliście lokalnej chluby – Aguardiente?

    • namiotnaszdom1 napisał(a):

      Jak człowiek spragniony to każde piwo smakuje i wchodzi jak nigdy. Aguardiente piliśmy, ale jakoś nie przypadło nam do gustu- za mocne i ten okropny posmak anyżu, którego nie znoszę :/

  1. 10 lutego 2017

    […] <CZYTAJ DALEJ> […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *