Tam gdzie rośnie herbata czyli Cameron Highlands

Już od ponad  5 miesiecy przebywamy w tropikalnym klimacie, gdzie temperatura nawet w nocy nie spada poniżej 23stopni, a wilgotność powierza jest tak duża, że po wyjściu z prysznica skórę automatycznie pokrywa pot… jedynym miejscem, gdzie można odsapnąć są  klimatyzowane sklepy i knajpy. Lecz po wyjściu później na zewnątrz buuuh gorąca jest porównywalny z otwarciem rozgrzanego piekarnika. Cameron Highlands to taka chłodnia Malezji, gdzie można poczuć sie jak jesienią w Polsce 🙂

image

Ale zanim poczuliśmy na własnej skórze ten chłodny i rześki powiew wiatru, czekał nas jeszcze dluuuuugi podjazd. Cameron Highlands to najwyżej położony punkt na kontynentalnej części Malezji 1500-1800mnpm. Z miejscowości Ipoh na sam szczyt dzieliło nas ,, tylko”  70km… podjazd zajął nam cały morderczy dzień, a  kierowcy  w  klimatyzowanych autach nie mogli wyjść z podziwu/głupoty widząc nas podjeżdżających w takim skwarze rowerami.

image

Chociaż podjazd był jeden z trudniejszych i bardziej wyczerpujących nie żałowaliśmy decyzji. Na górze czekała na nas wspaniała nagroda! temperatura spadła do ok. 18*C , a z nieba zaczął padać ……DESZCZ,  który zlał nasze spocone ciała. Radość sięgała zenitu! po  wciągnięciu 3 placków RoTTI na łepka nie widzieliśmy juz innego oprócz łóżek.. 🙂
imageRano ledwo żywi, wstajemy przed wschodem słońca, zakładamy cieple ciuchy (na zewnątrz 10*!!) wsiadamy na rowery i jedziemy zobaczyć to po co gównie tu przyjechaliśmy czyli zapierające dech w piersiach widoki pól herbacianych.
Dotarliśmy do bramy,  gdy jeszcze nikogo nie było nawet strażnika, który sądzę,  by nas nie wpuścił bezpośrednio na plantacje. Czekając  pod wiatką na wschód słońca witamy co rusz to kolejnych pracowników wyraźnie zaskoczonych nasza obecnością. Godzinę później pierwsze promienie zaczęły wreszcie oświetlać okolice.  Po horyzont gdzie okiem sięgnąć zieleń rosnącej herbaty! Pofalowane wzgórza wyglądają tak jakby ktoś poprzyklejał do nich małe zielone herbaciane cegiełki! Ich soczysta zieleń idealnie spajała sie z kontrastującym błękitem nieba. Naprawdę przepiękne miejsce!

image

Jeździmy ścieżkami przypatrując sie w jaki sposób zbiera sie liście.
Najpierw za pomocą mechanicznej maszyny dwóch mężczyzn kosi z wierzchu liście, a następnie trzeci mężczyzna  przystrzyga  krzaki za pomocą ręcznych plastikowych nożyc z pojemnikiem z którego wyrzuca liście wprost do wiklinowe kosza na plecach.

 

 

dsc05067 dsc05078

dsc05111Przyjazd tutaj warty był każdej wylanej kropelki potu, tym bardziej,  ze czekał nas teraz dluuugi zjazd na równiny
🙂

 

 

 

namiotnaszdom1

CZEŚĆ! Nazywamy się Daria i Marcin i oprócz łączącego nas małżeństwa mamy wspólną miłość do podróży. W 2013 roku postanowiliśmy zmienić nasze życie, więc wsiedliśmy na rowery i wspólnie zwiedzamy świat w naszej niekończącej się wyprawie, która trwa do dziś

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *